Dania jest… straszna
To co Dania robi z człowieka jest rzeczą straszną. Zastanawiałem się czy istnieje jakieś słowo w j. polskim odpowiadające stanowi w którym się znajduję. Doszedłem do wniosku, że nie. Ale o co chodzi?
Rzecz jest bardzo prosta… Dania tak rozleniwia człowieka, że to jest straszne! Ja, jako student tutaj po prostu całe dni nic nie robię, choć nie – wróć, nie mogę powiedzieć, że nic nie robię bo zajęcie mam cały czas, ale nigdzie się nie muszę śpieszyć, gonić. Życie biegnie sobie spokojnie i powoli a ja nawet nie zauważam jak mija dzień za dniem, tydzień za tygodniem.
Cięko jest to tak naprawdę opisać słowami, ale… tak jest. Najlepiej świadczą o tym postępy z robieniem tej stronki. Na coś co w domu potrzebowałem 2 godzin, tu muszę sobie zarezerwować cały dzień. Dlaczego? Bo to sobie pójdę do kuchni i zrobię kolacje / obiadek / herbatkę. Przy okazji się jeszcze kogoś spotka, pogada. To pójdzie do sklepu to coś innego znowu. I tak czas leci.. a ja cały czas w między czasie pracuje nad stronką.. i każdy powie, że marnuje czas itp, nie umiem sobie go zorganizować czy coś takiego, ale to nie to, naprawdę. Uwierzcie mi, na Danie nie ma mocnych, zmienia wszystkich. Jak chcecie pracoholika wysłać na odwyk – wyślijcie go do Horsens
.
I teraz pytanie do was, jak ktoś to przeczyta
. Czy znacie słowo w j. polskim określający stan w którym człowiek nic nie robi, ale się nie nudzi i ma cały czas zajęcie i robi wszystko co musi i na co ma ochotę? Ja nie.