Mosty a powódź

W sumie miałem napisać ten post już przy pierwszej fali, ale jakoś się na to nie zebrałem, ale teraz jak podano, że jeden z mostów na Popradzie zawalił się (hmm.. nie do końca dobre określenie, ale początek wpisu go zostawię) postanowiłem jednak ten wpis poczynić. Dobra, więc teraz po trochę przydługim wstępie przejdźmy do konkretów. Zacznijmy od tego, że mosty są… mało zagrożonymi obiektami w czasie powodzi, względnie. Zacznijmy może od spraw podstawowych:


a) i b) to dwa podstawowe poziomy wody, odpowiednio poziom wody, nazwijmy to, normalny i poziom wody wysokiej (zwany dalej WW), czyli miarodajny poziom wody. Na czerwono zaznaczone są niebezpieczne miejsca w konstrukcji. 1) Punkty podparcia przęsła, łożyska i 2) Filary w nurcie.

Zagrożenie numer 1 jest związane z naporem wody na przęsło. W wypadku gdy poziom WW jest za niski i woda niebezpiecznie podchodzi pod poziom przęsła możemy wyróżnić 2 fazy.

- woda nie sięga jeszcze przęsła, ale duże obiekty które niesie ze sobą zaczynają uderzać o most

- woda już obmywa dżwigar/przelewa się

Jest to niebezpieczne z powodu możliwości zsunięcia się mostu z łożysk. Należy zdać sobie sprawę z tego, że przęsło nie jest połączone na stałe z przyczółkami. Łączy się z nim za pomocą łożysk, które pozwalają na ruch przęsła – wymagany na zmiany ze względu na rozszerzalność cieplną. Łożyska są projektowane na przeniesienie siły pionowej, w o wiele mniejszym stopniu na siły poziome, a sytuacja, że dźwigar stawia czoła naporowi wody i tego wszystkiego co ze sobą niesie, nie uwzględnia się. Bardzo niebezpieczne są wszystkie uderzenie w most.

Dodatkowym zagrożeniem jest tamowanie wody przez most. Duże obiekty zaczynają grzęznąć pod obiektem i powodując efekt domina, światło mostu zmniejsza się coraz bardziej i bardziej. Jednocześnie powoduje podniesienie się poziomu wody i koło się zamyka. Czarny scenariusz – most zsuwa się z łożysk.

Kolejnym niebezpieczeństwem jest rozmywanie i podmywanie dna przy filarach. Może spowodować podmycie fundamentu i zawalenie się mostu. W sumie nie poświecę temu zagadnieniu dużo miejsca, nie znam żadnego przypadku w Polsce usterki tego typu, kojarzę tylko jeden przykład ze Stanów Zjednoczonych Ameryki.


Radiowa Akademia Nauk – TOK.FM

Dla wszystkich spragnionych wiedzy, polecam audycje „Radiowa Akademia Nauk” w radiu Tok FM. Jest to jedna z nielicznych, jak nie i jedyna audycja tego typu. Każdy audycje jest poświęcona konkretnemu zagadnieniu, a gośćmi są polscy naukowcy. Na żywo możemy słuchać audycji w środy o 21, ale wszystkie dotychczasowe audycje są dostępne do odsłuchania online, polecam szczególnie „Piąty wymiar”. Program prowadzi Cezary Łasiczka.

MegaKonstrukcje…

Dobra… ładnie skomponuję się to z moim poprzednim wpisem :) .

Jakoś nie dawno miałem przyjemność obejrzeć sobie program na National Geographic o wiadukcie (!) w Millau. I zraziło mnie jedno… jakie oni tam gadają głupoty.

Zacznę od pierwszej kwestii: zupełne pomieszanie terminologii i nazewnictwa. Ktoś kto dokonał przekładu na język polski nie miał zielonego pojęcia co tłumaczy! Niestety… jest to dość częste ><. Dodatkowo niektóre rzeczy są strasznie wyolbrzymiane, bądź też są przekłamania. Ale ładnie to brzmi jak wszędzie jest wstawione „naj”. A powtarzanie cały czas most, most, most w stosunku do tego wiaduktu, było dość irytujące samo w sobie.

Podsumowując: obejrzeć można, mają fajne ujęcia. Ale broń boże nie gadajcie z jakimś budowlańcem o konstrukcjach bazując na tego typu programach!

Trochę pozrzędzę…

A o co chodzi w moim zrzędzeniu? W zasadzie sprawa jest prosta… w chwili obecnej piszę tak zwaną „pracę magisterską” i niestety… mam trochę ambicji.

A ponieważ mam te ambicje, szukam różnych źródeł wiedzy. Począwszy od lektur jak książki i czasopisma po materiały konferencyjne. I tu jest właśnie pies pogrzebany… małe nakłady, dziwne metody dystrybucji stają mi już ością w gardle. Trzeba się naprawdę doszukiwać informacji o niektórych książkach, a o materiałach konferencyjnych nie wspominając! De facto prawda jest taka, że nawet jak znajdę jakąś pozycję, to mimo tego, że np została ona wydana w zeszłym roku, to nie ma już możliwości jej kupna!! Moja kochana biblioteka na uczelni ma mniejsze zasoby niż to co ja mam w domu, więc niczego tam nie znajdę… zostaje mi proszenie mojego promotora, może on to ma albo może od kogoś pożyczyć, ehh -__-

Solid B2100 – telefon dla profesjonalisty

Wychodząc z założenia, że czasem lepszy jest obraz niż 1000 słów obejrzyjcie te filmiki (użytkownika luinek):

Część 1

YouTube Preview Image

Część 2

YouTube Preview Image

Czy coś więcej trzeba dodawać? :)

Możecie powiedzieć, że to nie jest takie ważne na co dzień, więc przykłady z życia :) .

„Wczoraj robię kopytka, ręce w cieście i mące a tu bach…  telefon dzwoni. Patrze kto to i wiem, że muszę odebrać. Więc bez żadnego skrępowania chwytam za telefon i odbieram. Kończąc rozmowę odkładam telefon upapciany w mące i cieście.  Więc myjąc ręce szoruje i myję też telefon pod wodą.”

„Pech… samochód odmawia posłuszeństwa, trzeba wyjąć akumulator aby go podładować, jakoś człowiek nie zrobił tego za wczasu. Na dworze zimno -15 i pada śnieg, z braku innej możliwości, telefon robi za latarkę, leży w śniegu przy -15, co raz usmarowanymi rękoma w WD-40 go przestawiam, aby świecił gdzie chce. Przynoszę do domciu akumulator i myjąc rączki szoruje też telefonik. Jest jak nowy”

Nie są to wcale hipotetyczne sytuacje, lecz to jak użytkuje ten telefon. Jedynym minusem jest szybka, która jest najsłabsza w tym całym zestawieniu. Rekompensuję mi to za to bateria, która przy moim dość leniwym użytkowaniu trzyma około 2 tygodni.

Telefon też ma jedną fajną opcję, szczególnie dla osób na szlaku. Mianowicie, jest opcja SMS SOS. Polega ona na zdefiniowaniu 5 numerów telefonów oraz wiadomości, która zostanie wysłana w wypadku gdy nam coś się stanie. Aby wysłać taki SMS SOS należy 5 krotnie nacisnąć przycisk głośności. Telefon wyśle SMS o wcześniej ustalonej treści do tych 5 numerów. Jednocześnie zablokuje klawiaturę i będzie czekał, jak którąś z tych 5 osób oddzwoni. Gdy ktoś to zrobi, telefon sam odbierze połączenie i przełączy się w tryb głośnomówiący. Dobre, prawda? :P

Polecam ten telefonik :)

Błąd dysku SATA

Od jakiegoś czasu, na jednym z komputerków w domu nękał mnie jeden problem. Przy starcie biosu, gdy następowało wykrywanie urządzeń dochodziło do dysków SATA i koniec, basta. Nie szło a na ekranie pojawiało się:

Hardware Initiate Failed, Please check Device!!!
The Bios does not be installed. Press <g>  to continue!

Po pierwszej w chwili u wujka Google wychodziło by na to, że to wina biosu. Ale coś mi tu nie pasowało. Dlatego iż czasem komputer włączał się bez problemów, a czasem z tym błędem. Więc bios by tak sobie nie wybierał kiedy się wgrać poprawnie, a kiedy nie… to nie Windows w końcu :P . Plus, zwyciężyło moje wrodzone lenistwo, a wg pora trzeba by się bawić w reset biosu, wgrywanie nowego itp… ble, po co tyle. W końcu znalazłem rozwiązanie problemy tu. Czyli jednym słowem. Należy wymienić kabelek zasilania do dysku, on jest temu winny…

Najciemniej pod latarnią, co?

Wiersz poleceń zamiast okienka

Tym wpisem, zacznę nową kategorie na forum, mianowicie dotyczącą programu AutoCAD i jego używania :) . Zacznę od bardzo prozaicznej rzeczy, która mnie dziś spotkała po otworzeniu programu.

W momencie, kiedy chciałem otworzyć rysunek, program zamiast przywitać mnie okienkiem, pojawił mi się wiersz poleceń: “Podaj nazwę pliku do otwarcia”. I tak trochę… pupcia ^^. Rozwiązanie problemy jest proste. W wierszu poleceń wpisujemy FILEDIA i zmieniamy wartość tej zmiennej systemowej na 1. Wszystko wraca do normy :)

Dzień (noc?) Krecia :)

[SinglePic not found]

Po prawej… projekt z drogi, po lewej… ‘zabawa’ serwerm.
Dzień (noc) prawie jak co dzień (noc) :P .

Naprawa zapalniczki Zippo

Tak się z wami podzielę tą szczęśliwą wiadomością :) . Po około 3 tygodniach wróciła do mnie moja Zippo, która z „niewiadomych powodów” (nikt z domu się nie przyznał, że to on…) uległa uszkodzeniu, konkretnie rzecz ujmując uszkodził się zawiasik od obudowy. Jako że, Zippo daję wieczystą gwarancję na swoje produkty, wysłałem ja do „Zippo European Repair Clinic„. I właśnie dziś mi przyszła… i z tego szczęścia, aż piszę ten wpis :D .

Dodatkowo miłym akcentem ze strony Zippo było wysłanie mi listu, z informacją co zostało wymienione, oraz życzenia aby naprawiona zapalniczka służyła dalej długo i szczęśliwie, miło z ich strony :) . Znalazłem też w kopercie drugi wkład Zippo.. to chyba już mi dorzucili jako bonus :].

Jak by komuś był potrzebny adres to:
Zippo European Repair Clinic
Groendahlscher Weg 87
46446 Emmerich am Rhein
Germany

Backup i synchronizacja – część 1 – Synchronizacja (SyncToy)

Na wstępie, trzeba nadmienić czym się różni backup od synchronizacji. A różnica jest nie mała, przez co możemy się lekko nie miło zdziwić ^^.

W obu przypadkach najbardziej wrażliwą opcją, na którą musimy zwrócić uwagę, jest kasowanie. Wyobraźmy sobie taką o to sytuację:

Właśnie pracujesz sobie na PeCecie w pracy, zapisujesz dane na pendrive, ale że np. miałeś na nim, powiedzmy że film, którego nie chciałeś kasować bo go jeszcze nie wiedziałeś więc skasowałeś jakieś pliki związane z twoją pracą, masz je przecież w końcu jeszcze u siebie na komputerze. Przychodzisz do domu, synchronizujesz dane jak zawsze i włączasz film dla relaksu. Po filmie zaglądasz coś do plików z pracy i… . Zrobiłeś pełną synchronizacje danych – a więc to co skasowałeś na pendrive skasowane również zostało na twoim komputerze. Użyłeś opcji synchronizacji z kasowaniem danych. I teraz trochę stresu.. czy masz to jeszcze na swoim komputerze w pracy?

Licząc może to nie jest za dobrze napisana historyjka, ale mam nadzieje, że uzmysłowi ci zagadnienia dobrego i świadomego ustawienia synchronizacji. Należy mieć zawszę kilka profili synchronizacji, w zależności od tego co chcemy zrobić oraz zawsze zerknąć i sprawdzić na to co kopiujemy czy też kasujemy pod czas tego procesu.

A teraz przedstawię program, który możemy użyć do celów synchronizacji naszych danych dysk <-> przenośny nośnik danych.

SyncToy

Jest to program od Microsoftu. I w zasadzie… nadaje się do do tego aby go używać. Jest prosty, przejrzysty… i chyba zaryzykuję nawet stwierdzenie, że dziecko go obsłuży. Obsługa programu polega na tym, aby wybrać parę katalogów, które to chcemy poddać synchronizacji. Program źródłowy katalog nazywa katalogiem lewym, zaś docelowym – prawym.

O to zrzuty ekranu z dodawania nowej pary folderów:

[SinglePic not found] [SinglePic not found] [SinglePic not found]

I teraz zatrzymajmy się troszkę przy 3 zrzucie ekranu. Widzimy na nim dostępne opcje, które dotyczą tego jak program ma synchronizować katalogi.

W ostatnim kroku tylko nazywamy naszą pare katalogów… i gotowe :) . Jak widać nie jest to bardzo skomplikowane, a program działa dobrze i dość szybko. Ale bardziej zaawansowanym użytkownikom, polecam SyncBack.. który będzie tematem kolejnego wpisu :) .

Późniejsza strona →