MegaKonstrukcje…
Dobra… ładnie skomponuję się to z moim poprzednim wpisem
.
Jakoś nie dawno miałem przyjemność obejrzeć sobie program na National Geographic o wiadukcie (!) w Millau. I zraziło mnie jedno… jakie oni tam gadają głupoty.
Zacznę od pierwszej kwestii: zupełne pomieszanie terminologii i nazewnictwa. Ktoś kto dokonał przekładu na język polski nie miał zielonego pojęcia co tłumaczy! Niestety… jest to dość częste ><. Dodatkowo niektóre rzeczy są strasznie wyolbrzymiane, bądź też są przekłamania. Ale ładnie to brzmi jak wszędzie jest wstawione „naj”. A powtarzanie cały czas most, most, most w stosunku do tego wiaduktu, było dość irytujące samo w sobie.
Podsumowując: obejrzeć można, mają fajne ujęcia. Ale broń boże nie gadajcie z jakimś budowlańcem o konstrukcjach bazując na tego typu programach!
Trochę pozrzędzę…
A o co chodzi w moim zrzędzeniu? W zasadzie sprawa jest prosta… w chwili obecnej piszę tak zwaną „pracę magisterską” i niestety… mam trochę ambicji.
A ponieważ mam te ambicje, szukam różnych źródeł wiedzy. Począwszy od lektur jak książki i czasopisma po materiały konferencyjne. I tu jest właśnie pies pogrzebany… małe nakłady, dziwne metody dystrybucji stają mi już ością w gardle. Trzeba się naprawdę doszukiwać informacji o niektórych książkach, a o materiałach konferencyjnych nie wspominając! De facto prawda jest taka, że nawet jak znajdę jakąś pozycję, to mimo tego, że np została ona wydana w zeszłym roku, to nie ma już możliwości jej kupna!! Moja kochana biblioteka na uczelni ma mniejsze zasoby niż to co ja mam w domu, więc niczego tam nie znajdę… zostaje mi proszenie mojego promotora, może on to ma albo może od kogoś pożyczyć, ehh -__-