Backup i synchronizacja – część 1 – Synchronizacja (SyncToy)

Na wstępie, trzeba nadmienić czym się różni backup od synchronizacji. A różnica jest nie mała, przez co możemy się lekko nie miło zdziwić ^^.

W obu przypadkach najbardziej wrażliwą opcją, na którą musimy zwrócić uwagę, jest kasowanie. Wyobraźmy sobie taką o to sytuację:

Właśnie pracujesz sobie na PeCecie w pracy, zapisujesz dane na pendrive, ale że np. miałeś na nim, powiedzmy że film, którego nie chciałeś kasować bo go jeszcze nie wiedziałeś więc skasowałeś jakieś pliki związane z twoją pracą, masz je przecież w końcu jeszcze u siebie na komputerze. Przychodzisz do domu, synchronizujesz dane jak zawsze i włączasz film dla relaksu. Po filmie zaglądasz coś do plików z pracy i… . Zrobiłeś pełną synchronizacje danych – a więc to co skasowałeś na pendrive skasowane również zostało na twoim komputerze. Użyłeś opcji synchronizacji z kasowaniem danych. I teraz trochę stresu.. czy masz to jeszcze na swoim komputerze w pracy?

Licząc może to nie jest za dobrze napisana historyjka, ale mam nadzieje, że uzmysłowi ci zagadnienia dobrego i świadomego ustawienia synchronizacji. Należy mieć zawszę kilka profili synchronizacji, w zależności od tego co chcemy zrobić oraz zawsze zerknąć i sprawdzić na to co kopiujemy czy też kasujemy pod czas tego procesu.

A teraz przedstawię program, który możemy użyć do celów synchronizacji naszych danych dysk <-> przenośny nośnik danych.

SyncToy

Jest to program od Microsoftu. I w zasadzie… nadaje się do do tego aby go używać. Jest prosty, przejrzysty… i chyba zaryzykuję nawet stwierdzenie, że dziecko go obsłuży. Obsługa programu polega na tym, aby wybrać parę katalogów, które to chcemy poddać synchronizacji. Program źródłowy katalog nazywa katalogiem lewym, zaś docelowym – prawym.

O to zrzuty ekranu z dodawania nowej pary folderów:

[SinglePic not found] [SinglePic not found] [SinglePic not found]

I teraz zatrzymajmy się troszkę przy 3 zrzucie ekranu. Widzimy na nim dostępne opcje, które dotyczą tego jak program ma synchronizować katalogi.

W ostatnim kroku tylko nazywamy naszą pare katalogów… i gotowe :) . Jak widać nie jest to bardzo skomplikowane, a program działa dobrze i dość szybko. Ale bardziej zaawansowanym użytkownikom, polecam SyncBack.. który będzie tematem kolejnego wpisu :) .

Słow kilka o bezpieczeństwie naszych danych.

Jak to czasem bywa… doświadczamy w naszym życiu złośliwości rzeczy martwych, a nasze komputerki/laptopki jak by nie miały szybkich procesorów, wypasionych kart graficznych i super pojemnych dysków, to jest to tylko „rzecz” która czasem lubi się zepsuć i zawsze będzie to w najmniej odpowiednim momencie :) .

I właśnie mnie to spotkało. Zdarzyło mnie się nie szczęście pod nazwą – zasilacz przestał ładować mojego laptopa. No cóż… wiele na to się nie dało poradzić. Musiałem pożyczyć pendriva (jakoś swojego nie posiadałem ^^) i zdążyłem zgrać najpotrzebniejsze dane do skończenia projektów. Bo oczywiście stało się to w okresie, kiedy w ciągu dwóch dni musiałem oddać jeden projekt a na dzień jutrzejszy zrobić prezentacje na egzamin -_-.  Dobrze, że na uczelni jest wiele komputerów i sal komputerowych w których mogłem siedzieć i całą dobę a aplikacje których używam, w dużej mierze można też dostać w postaci portable, wiec daliśmy ze wszystkim radę :) .

Wpis z racji… dość wielowątkowości, bo po zakupie zasilacza, zacząłem zgłębiać tajniki takich czynności jak backup i synchronizacja danych, zarówno pod linuksem jak i windowsem, że wsadzenie tego w jeden wpis zrobi go naprawdę długim i chaotycznym ^_^. W kolejnych wpisach opiszę: